Znaleziony na stacji poeci, wierszem, życiem , patrzą 

​Teraz na stacji
Dziwne to, jak ludzie ciągle szarpią się
A potem rzucają w przepaść
Swoich wewnętrznych przymusów.

Przyszła burza. Nagle.
Rozdziawiła paszczę
Połknęła całą stację.

Poszarpała sukienki dziewcząt,
Przywarła ciasno do ich bluzek deszczem,
Zboczona suka.

Zmoczone włosy rozpływają się na środku “Cafe Lokomotywa“,
Do której wiele ofiar tej napaści
Uciekło.

W tym ja.

Natura podąża swoim własnym tropem.

Pociągi porywają największe piękności,
Niedługo cieszą oko.

Zamawiam ciabattę z pieca,
Z indykiem, gorgonzolą.
Ponadto znajduję w kanapce oliwki, rucolę, pomidorki włoskie.

Całość wygląda dostojnie. Gorąca wspaniałość.
Dlatego choć na chwilę
Zapominam o porwanych pięknościach,
Łagodząc ból rozstania,
Niwecząc głód fizyczny,
Zaspokajając estetyczne wymogi.

Jem zieleninę jak krowa,
Spokojnie i cicho.

Dopijam “Pozdrowienia z Londynu”,
Zastanawiając się, dlaczego nigdy nie odwiedziłem tego miasta?

Zaraz zjem ciasto marchewkowe, a potem znowu wsiądę do pociągu,
Wiedząc, że w ich wnętrzu nie będzie żadnych piękności.

Tylko złocista spiekota rutyny
Parowanie wody z organizmu
I zatrważająca
Duchota marginalizacji samozagłady . Wspaniały znaleziony (Jan marii siwiecki) 😘

Dodaj komentarz